Pewnego razu do księdza Dolindo przyszedł człowiek kompletnie zdruzgotany problemami: długi, choroba w rodzinie, groźba utraty pracy. Mówił długo, chaotycznie, z rozpaczą.
Dolindo słuchał w milczeniu, z głową lekko pochyloną.
Gdy człowiek skończył, kapłan powiedział tylko spokojnie:
„A teraz ty już nic nie rób. Zostaw to Jezusowi.”
Człowiek oburzył się:
– Jak to nic nie robić? Przecież muszę działać, załatwiać, walczyć!
Dolindo uśmiechnął się i odpowiedział:
„Widzisz, największą przeszkodą dla Boga jest twoje ciągłe ‘ja się tym zajmę’. Ty odpocznij. On wie lepiej.”
Na koniec dał mu kartkę z jednym zdaniem:
„Jezu, Ty się tym zajmij.”
I polecił odmawiać je zawsze, gdy wraca lęk.
Po jakimś czasie ten człowiek wrócił – sprawy nie zniknęły jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, ale zaczęły się układać w sposób, którego sam nigdy by nie wymyślił. Dolindo tylko wzruszył ramionami i powiedział:
„A nie mówiłem? Kiedy ty przestajesz się szarpać, Bóg ma wolne ręce.”





Dodaj komentarz