Historia

Modlitwa zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij” powstała dokładnie w dniu pięćdziesiątych ósmych urodzin ks. Dolindo. To właśnie tego dnia, 6 października 1940 roku, ks. Dolindo podczas pisania listu do jednej ze swych córek duchowych, Eleny Montelli, doświadczył lokucji wewnętrznej, w czasie której usłyszał głos Jezusa, dyktujący słowa Modlitwy zawierzenia. Elena Montelli od razu po przeczytaniu listu dostrzegła wyjątkowy charakter tej modlitwy, doświadczając jej mocy na samej sobie. Poleciła więc odmawianie Modlitwy zawierzenia pozostałym córkom duchowym ks. Dolindo. Również i one odkryły głębię tych słów, postanawiając rozpowszechniać je pośród innych wiernych, potrzebujących duchowego wsparcia. Drukowana oficjalna wersja Modlitwy zawierzenia ukazała się dopiero po śmierci ks. Dolindo. Dokładna data nie jest jednak znana, gdyż zapiski pozostawione po ks. Ruotolo nie były wówczas szczegółowo archiwizowane.

Zarówno dla ks. Dolindo, jak i Eleny Montelli, moment, w którym została im ofiarowana modlitwa Jezu, Ty się tym zajmij, nie był przypadkowy. Elena Montelli była wówczas jedną z najbardziej zaangażowanych córek duchowych w bolesną walkę o naprawę Kościoła. W związku z czym list z Modlitwą zawierzenia był dla niej ogromnym pokrzepieniem i wsparciem w podejmowaniu dalszych ewangelizacyjnych trudów. Z kolei dla ks. Dolindo słowa zawierzenia miały się okazać szczególnie potrzebne miesiąc później, kiedy to Święte Oficjum zakazało publikowania jego dzieł, wciągając je na Indeks Ksiąg Zakazanych.

Nie da się ukryć, że Modlitwa zawierzenia „Jezu, Ty się tym zajmij” w pełni wyraża ducha i postawę samego ks. Dolindo. Każdy, kto zna choć trochę biografię tego pokornego kapłana wie, że od samego początku jego życie było naznaczone fizycznym, psychicznym i duchowym cierpieniem. Nigdy jednak nie traktował on tego cierpienia jako pretekstu do użalania się nad samym sobą ani tym bardziej do szukania odwetu na tych, którzy sprawiali mu ból. Najsmutniejsze jest to, że wiele z tych przykrych rzeczy ks. Dolindo doświadczył ze strony samego Kościoła, na który jednak nie pozwolił powiedzieć złego słowa. Ten całkowicie oddany Bogu kapłan każde doświadczenie, zwłaszcza przykre, przyjmował z pogodą ducha, łącząc je z Krzyżem Chrystusa. Można więc bez wątpienia powiedzieć, że Modlitwa zawierzenia wyrosła z głębokiego przekonania ks. Dolindo, iż najdotkliwsze nawet cierpienie można przetrwać tylko dzięki postawie pokory i ufnego oddania.

Modlitwa Jezu, Ty się tym zajmij może być również idealnym lekarstwem dla współczesnych ludzi, którzy coraz łatwiej odchodzą od wartości moralnych, a przez nieustanną gonitwę za bogactwem i karierą, napełniają się coraz większą duchową pustką i nudą. Należy jednak przestrzec, że w modlitwie tej nie chodzi wcale o jakieś tanie moralizatorstwo, ale o postawienie Chrystusa w centrum naszego codziennego życia; aby to On wskazywał nam właściwą drogę do rozwiązywania codziennych trudności. Modlitwa zawierzenia nie oznacza również żadnej biernej i obojętnej postawy. Nie chodzi o zrzucanie osobistych problemów na Jezusa, ale o wiarę, że tylko Boża Wszechmoc, a nie zło, ma ostatnie słowo w naszym życiu. By tak jednak faktycznie się stało, musimy nieustannie poddawać nasz własny plan na życie woli Ojca i Jego Opatrzności.