Aktualności

Nawiedzenie św. Elżbiety. Magnificat

Ostatnie słowa Elżbiety: „Błogosławiona jesteś, któraś uwierzyła, że spełnią się słowa powie dziane Ci od Pana” – zabrzmiały dla Maryi jak po chwała, a dla Zachariasza jak wyrzut – głęboka pokora Maryi nie pozwala Jej milczeć. Ponadto absolutna pewność nie tylko wiary, lecz również realności tego, co się w niej dokonało, przepełnia Jej ducha wdzięcznością i weselem. Maryja nie potrafi pohamować ogromu swych uczuć, pragnie, by wszystko oddało chwałę Bogu, który ukrył się w Jej błogosławionym łonie i wykrzykuje:

Wielbi dusza moja Pana, i raduje się duch mój w Bogu, moim Zbawcy, bo wejrzał na uniżenie Służebnicy swojej. Oto uniesienie prawdziwie wielkiej duszy, która uważa siebie za nicość!

„Nie patrzcie na mnie” – wydaje się mówić Maryja – „ja jestem tylko głosem, który wychwala Boga, a wychwalam Go, ponieważ zechciał spojrzeć na moją małość i wypełnić ją swym miłosierdziem. Zasługa nie jest moja, jeśli widzicie we mnie wielkość i specjalne dary, to tylko dzieło Boga!”.

Słowa Maryi oznaczają całkowite wykluczenie siebie samej z przestrzeni chwały tego dzieła, którego dokonał Bóg, co potwierdza jeszcze bardziej dosłownie: Oto bowiem błogosławić mnie będą odtąd wszystkie pokolenia. Gdyż wielkie rzeczy uczynił mi Wszechmocny, święte jest Jego imię.

Maryja już nie ukrywa swej niezłomnej wiary w to, czego Bóg w Niej dokonał, a nawet ocenia tego konsekwencje w przyszłych wiekach, twierdząc, że wszystkie pokolenia nazwą Ją błogosławioną, a miłosierdzie Boże zstąpi na tych, którzy się Go boją.

Rozwój tego dzieła miłosierdzia przedstawia się następująco: On przejawia moc ramienia swego, rozprasza [ludzi] pyszniących się zamysłami serc swoich, strąca władców z tronu, a wywyższa pokornych. Potęga, pycha, bogactwa stanowią przeszkodę dla tego miło sierdzia, a Bóg usuwa te przeszkody mocą swego ramienia, aby wszyscy mogli wznieść się w wywyższeniu zarezerwowanym dla pokornych. „To dzieło, które następnie się rozwinie – dodaje Maryja – zaczęło się już dla Izraela”: Ujął się za sługą swoim, Izraelem, pomny na miłosierdzie swoje. Jak przyobiecał naszym ojcom, na rzecz Abrahama i jego potomstwa na wieki. Jakże wzniosły jest ten Kantyk w swej prostocie!

Będzie powtarzany przez wszystkie pokolenia, właśnie po to, aby ogłosić Maryję błogosławioną, aby radować się w Bogu Zbawcy, we wzniosłych porywach wdzięczności i miłości. Również dzisiaj, w grocie Lourdes, kiedy chory, dotknięty cieniem Jezusa Sakramentalnego lub uzdrowiony cudowną wodą, zrywa się pełen życia ze swego łóżka, cały lud gromkim głosem wykrzykuje radość i chwałę: Magnificat anima mea Dominum. A głos tego ludu brzmi echem głosu Najświętszej Maryi Panny, dając świadectwo, że naprawdę miłosierdzie Boże przechodzi z pokolenia na pokolenie nad tymi, którzy się Go boją!

Przez dwadzieścia wieków miliony serc radowały się w Bogu Zbawcy słowami Maryi, a właściwie z Jej błogosławionego Serca zaczerpnęły uczucia, aby wypełnić nimi te wzniosłe słowa, ich głosy przeniknęły Niebiosa jak głos samej Maryi, pomnożony we wszystkich stworzeniach wiernych swemu Panu: Magnificat anima mea Dominum. Najświętsza Dziewica ukazuje się rozradowana w Bogu, Jej Zbawcy, ponieważ spojrzał na Jej uniżenie. Po raz pierwszy ludzkie serce przelewa na Boga całą chwałę Jego dzieła i porównuje ją z ograniczeniem naszej biednej natury, uniżając się w tej wielkości. A zatem, wszystkie przyszłe pokolenia rozradują się w Bogu, w tym samym duchu. Człowiek stopniowo zaprze się samego siebie, aż do zupełnego unicestwienia się we wnętrzu swego ducha przed Bogiem. Wtedy On, który jest wielki i potężny, uczyni wielkie rzeczy w ludzkim sercu i bardziej wewnętrznie udzieli się swym stworzeniom; wtedy zniknie to, co jest zgniłym owocem człowieczeństwa: pycha, moc i bogactwo, stanowiące trzy powody, dla których człowiek oddalił się od Boga i za pragnął rozwijać się poza Nim…

Magnificat.  Komentarze i duchowe refleksje, ks. Dolindo Ruotolo

Dodaj komentarz

Zostaw komentarz